20 sierpnia 2015

Crostata lodowa porzeczkowo-bazyliowa

Nic lepiej nie chłodzi w ciepłe dni niż pyszne lody owocowe. Jeżeli dodatkowo skomponujemy nietuzinkowe smaki i zamkniemy je w ciasteczkowej crostacie możemy się cieszyć pysznym deserem, którym z powodzeniem poczęstujemy także gości. Nie do przecenienia jest również łatwość przygotowania i brak wielkich umiejętności cukierniczych do przygotowania tego deseru :)

Crostata lodowa porzeczkowo-bazyliowa

Crostata lodowa porzeczkowo-bazyliowa

Ciasto:
300 g drobno pokruszonych herbatników
100 g drobno zmielonych migdałów
180 g miękkiego masła

Tortownicę o średnicy 25 cm (najlepiej z wyjmowanym dnem) wyłóż folią spożywczą lub papierem do pieczenia.

Wszystkie składniki ciasta dokładnie połącz. Odłóż 1/4 ciasta, resztą wylep dno i boki tortownicy. Umieść w zamrażalce na czas przygotowania lodów.

Lody porzeczkowe:
300 g czerwonej porzeczki
1/4 szklanki cukru trzcinowego

Porzeczki zagotuj razem z cukrem trzcinowym (cukier musi się rozpuścić). Przetrzyj przez sito i przestudź.

Lody bazyliowe:
20-30 g świeżej bazylii
100 g cukru trzcinowego

Bazylię zmiksuj razem z cukrem. Jeżeli lubisz intensywny smak bazylii koniecznie użyj 30 g ziół.

Ponadto:
250 g mascarpone
250 g jogurtu naturalnego gęstego lub greckiego

Mascarpone i jogurt mocno schłodzone połącz i ubijaj mikserem około 4 minut. Podziel mieszankę na połowę. Do jednej części dodaj przetarte porzeczki i dobrze połącz. Wyłóż na spód crostaty w tortownicy, wyrównaj i schowaj do zamrażalki na 30-60 minut aż lody lekko zamarzną.
Drugą połowę nabiału dobrze wymieszaj z cukrem bazyliowym. Schowaj do lodówki na czas zamrażania lodów porzeczkowych.
Gdy lody porzeczkowe będą zmrożone wyłóż na wierzch lody bazyliowe. Posyp wierzch pozostałą częścią ciasta, tworząc herbatnikową kruszonkę. Umieść w zamrażalce przynajmniej na 4 godziny.

Crostatę najlepiej jest kroić ostrym nożem zagrzanym w ciepłej wodzie.

Smacznego!








7 sierpnia 2015

Ciastka owsiano-orkiszowe z żurawiną i morelami

W taki upał jaki panuje za oknem zasłużyliśmy na coś słodkiego i niewymagającego wielkiego zachodu. Proponuję szybkie ciastka owsiano-orkiszowe z suszonymi owocami i orzechami. Zdrowe, smaczne i lubiące różne wariacje na temat dodatków. No to do dzieła! :)


Ciastka owsiano-orkiszowe z żurawiną i morelami

Ciastka owsiano-orkiszowe

Składniki (około 25-30 ciasteczek):
90 g mąki orkiszowej razowej lub zwykłej
85 g mąki owsianej lub zmielonych płatków owsianych
175 g płatków owsianych
175 g masła
110 g cukru trzcinowego
1,5 łyżki miodu

100 g suszonej żurawiny
15-20 g suszonej moreli (można pominąć lub zastąpić żurawiną)
30-45 g posiekanych orzechów laskowych
1,5 łyżki sezamu
1 łyżeczka mielonego cynamonu
0,5 łyżeczki mielonego kardamonu
szczypta soli morskiej

Blachę wyłóż papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzej do temperatury 170 st. C.
W rondlu podgrzej na małym ogniu masło, cukier, miód, cynamon, kardamon - do czasu aż masło, cukier i miód się rozpuszczą. Delikatnie przestudź.
W osobnym naczyniu połącz pozostałe składniki. Dodaj roztopioną masę maślaną i wszystko dokładnie wymieszaj (możesz użyć miksera na niskich obrotach).
Z gotowego ciasta formuj kulki wielkości śliwki węgierki, rozpłaszcz w dłoni i układaj na blaszce. Pozostaw 2 cm odstępu między ciastkami.

Piecz 15-20 minut na złoty kolor.

Smacznego!

Inspiracja:"Smak miłości" Agnieszki Maciąg z modyfikacjami własnymi :)
 



8 lipca 2015

Czekoladowy liścik miłosny, czyli okazyjny torcik z truskawkami

Jakaś mglista wizja czai się w zakamarkach umysłu. Taki chochlik, który tylko szuka okazji, żeby czmychnąć na papier. Nie! Nie na papier! Na talerz koniecznie!
Zjawia się okazja... (cudowna, rocznicowa okazja)... chochlikowi niewiele już potrzeba, wierci się, rośnie, coraz bardziej zaznacza swoją obecność, zmusza do reakcji. Cóż innego mi pozostaje?!
Siadam niczym mol obłożona stosem ulubionych książek kucharskich. Wertuję stare przepisy w zeszytach, nieco już poniszczonych i udekorowanych własnymi zapiskami. Komponuję nowy przepis z tych znanych, sprawdzonych albo całkiem nowych (ach to ryzyko ;)). Przeliczam ilości, spisuję ostateczny kształt przemyśleń. Przygotowuję składniki z największą starannością, dobieram dobrej jakości czekoladę (gorzką najchętniej), jajka, serki, masło wyciągam z lodówki odpowiednio wcześniej (przecież muszą mieć temperaturę pokojową!), upewniam się, że niczego mi nie zabraknie w trakcie przygotowania...
...pewnie znacie tę historię?... domyślacie się jej końca?... chochlik znowu wygrał :)

Czekoladowy liścik miłosny. Tak, to będzie to!


Czekoladowy liścik miłosny, czyli okazyjny torcik z truskawkami 
Czekoladowy liścik miłosny


Składniki na ciasto:
183 g mąki luksusowej
17 g kakao
2 łyżeczki proszku do pieczenia
105 g brązowego cukru nierafinowanego
50 g rozpuszczonego masła
2 jajka o temp. pokojowej
100 ml mleka
100 g gorzkiej czekolady

Foremkę o średnicy 20 cm wysmaruj masłem.
Piekarnik nagrzej do temperatury 200 st. C.

W misce dokładnie wymieszaj suche składniki: przesianą mąkę, kakao, proszek do pieczenia, cukier. W drugiej połącz masło, jajka i mleko. Ciągle mieszając stopniowo dodawaj suche składniki do mokrych. Gdy składniki się ze sobą połączą dodaj posiekaną czekoladę i delikatnie wymieszaj. Przelej do formy i piecz około 30-40 minut, do suchego patyczka.

Upieczone ciasto wyjmij z piekarnika i pozostaw do ostygnięcia.

Krem i wykończenie:
250 g serka mascarpone
125 g śmietanki 36% (dobrze schłodzonej)
4 łyżki cukru pudru
kilka listków świeżej mięty

truskawki
świeża mięta do dekoracji

Miętę posiekaj na drobne kawałki. Mascarpone rozgnieć w misce. Dodaj miętę i lekko wymieszaj. W osobnym naczyniu ubij śmietankę z cukrem pudrem na sztywną pianę. Bitą śmietanę delikatnie i stopniowo połącz z mascarpone (zacznij od dodawania śmietanki po 1 łyżce, potem możesz zwiększać dodawaną ilość).

Przekrój ciasto czekoladowe na pół. Na dolną część wyłóż połowę kremu. Przykryj drugą częścią i wyłóż resztę kremu. Udekoruj truskawkami i listkami mięty.
Przed podaniem tort najlepiej schłodzić w lodówce (minimum 4 godziny).

Smacznego!



 









17 czerwca 2015

Tarta podwójnie czekoladowa z mandarynką

Sezon wiosenno-letni sprzyja słodkiemu szaleństwu. Wypiekami, które najchętniej przyrządzam w tym czasie są tarty, które nie wymagają dużo pracy a jednocześnie można je przyrządzić na tysiąc sposobów korzystając z dobrodziejstwa sezonowych warzyw i owoców. Tarty owocowe, tarty z lekkim nadzieniem z mascarpone albo nieco cięższe z kremem budyniowym, kawowym czy czekoladowym. Ale również tarty na słono, które można zapakować na weekendowy wypad za miasto lub spacer po parku.
Ten dzisiejszy przepis nie zajmie Wam dużo czasu i możecie przyozdobić go każdym sezonowym owocem, na jaki macie ochotę. A u mnie na przekór z mandarynką :)

Polecam gorąco!

Tarta podwójnie czekoladowa z mandarynką




Składniki na spód tarty:
250 g mąki tortowej
75 g kakao
100 g masła pokrojonego w kostkę nieco rozmiękczonego
100 g pudru
2 jajko o temp. pokojowej
szczypta soli

Na blacie usyp górkę z wymieszanej mąki i kakao, zrób dołek, umieść w nim masło, cukier puder i sól. Mąkę stopniowo zagarniaj do środka, mieszając składniki aż do utworzenia grudek. Ponownie zrób dołek i wbij jajko. Szybko wyrób ciasto, tak by masło zanadto nie zmiękło. Pamiętaj im szybciej tym lepiej! Uformuj kulę, zawiń w folię spożywczą i włóż do lodówki na minimum 30 minut.
Tak przygotowane ciasto można trzymać w lodówce przez kilka dni a w zamrażalniku do 3 miesięcy.

Ciasto rozwałkuj na grubość 2 mm i wylep dno i boki tortownicy o średnicy 26 cm (polecam niższą formę do tarty z ruchomym dnem). Włóż ponownie do lodówki na przynajmniej 20 minut.

Nagrzej piekarnik na 190 stopni C. Nakłuj ciasto widelcem w kilku miejscach (dzięki temu powietrze podczas pieczenia wydostanie się na zewnątrz i tarta się nie wybrzuszy). Na ciasto połóż papier do pieczenia i nasyp warstwę suchej fasoli lub kulek do pieczenia (szczególnie przy krawędziach, ciasto wówczas nie "spłynie" ze ścianek foremki). Piecz 20 minut, po czym zmniejsz temperaturę do 180 stopni C, usuń fasolę i papier i piecz jeszcze 5 minut.

Spód tarty pozostaw do ostygnięcia.

Krem i wykończenie:
4 łyżki cukru
5 łyżek skrobi ziemniaczanej
500 ml mleka
3 duże jajka
300 g grubo pokrojonej białej czekolady
1 łyżeczka esencji wanioliowej
250 ml śmietanki 36%

2 mandarynki
kakao do posypania

W rondelku wymieszaj cukier, skrobię kukurydzianą i 125 ml mleka do uzyskania jednolitej konsystencji. Następnie dodaj resztę mleka, ponownie wymieszaj i podgrzewaj do wrzenia ciągle mieszając. Zestaw z ognia. W osobnym naczyniu rozbełtaj jajka trzepaczką. Powoli wlewaj do nich cienkim strumieniem połowę gorącej masy z rondelka, pamiętając o ciągłym mieszaniu. Gdy składniki się połączą przelej z powrotem do rondelka i podgrzewaj na małym ogniu. Nie zapomnij o mieszaniu. W międzyczasie dodaj czekoladę i esencję. Podgrzewaj maksymalnie 2 minuty od czasu gdy krem zacznie wrzeć (zestaw krem z ognia wcześniej, gdy zobaczysz, że jego konsystencja jest wystarczająco gęsta).
Ostudź krem do temp. pokojowej i włóż do lodówki na 2-3 godziny.
Następnie ubij śmietankę na sztywno i wmieszaj delikatnie do kremu. Wypełnij kremem spód tarty. Możesz schłodzić w lodówce kilka godzin, to ułatwi krojenie. Udekoruj owocami i kakao.
Smacznego!


Inspiracja:"Złota księga czekolady", nieodzowny Mistrz Roux i własne eksperymenty :)













19 stycznia 2015

Chleb żytni na zakwasie ze słonecznikiem i sezamem

Przedstawiam Wam dzisiejszego bohatera - pyszny chleb codzienny na zakwasie. Piszę codzienny nieco na wyrost, nie każdy bowiem może tyle czasu poświęcić na przygotowania. Pomijając jednak długi czas wyrastania, pracy jest przy nim niewiele. Podwójne wyrastanie sprawia, że chleb jest jeszcze bardziej delikatny i puszysty, a zakwas doskonale radzi sobie sam, bez dodatku drożdży.

Przepis znalazłam w książce Piotra Kucharskiego "Chleb. Domowa piekarnia" (nota bene pięknie wydana książka, więc polecam przyjrzeć się bliżej tej lekturze). W pierwotnym przepisie zmodyfikowałam proporcje zaczynu - wg. mnie użycie 30% zakwasu w docelowej mieszance daje lepsze rezultaty (jeżeli chcecie wypróbować wersję Piotra odsyłam do książki :)). Dodałam również prażony słonecznik i czarny sezam, a wierzch posypałam aromatyczną czarnuszką. Wszystkie te składniki razem dają apetyczną mieszankę.
Polecam gorąco!

Chleb żytni na zakwasie ze słonecznikiem i sezamem
Ilość składników na keksówkę 30 cm.


Zaczyn:
90 g zakwasu żytniego
90 g mąki żytniej typ 720
83 g niechlorowanej wody

Zakwas żytni wyciągam z lodówki i zostawiam do ogrzania na 1-2 godziny (pomijam ten krok, jeżeli nie mam czasu). Odważam potrzebną ilość*, dokarmiam mąką i wodą (najlepiej niechlorowaną o temp. pokojowej), pozostawiam w ciepłym miejscu na 8-12 godzin. Po tym czasie zaczyn powinien mieć ładny octowo-jabłkowy zapach i gąbczastą strukturę.


* resztę zakwasu również dokarmiam wg wskazówek ze strony o zakwasie, zostawiam na 2 godziny i chowam do lodówki na później.

Ciasto właściwe:
263 g zaczynu
600 g mąki żytniej typ 720
460-480 ml wody
15 g soli
garść podprażonego słonecznika
garść podprażonego czarnego sezamu

Zaczyn, mąkę, wodę i sól mieszam w misce do połączenia, wodę dodaję stopniowo, ciasto powinno być lepkie i luźne ale nie całkiem płynne. Dodaję słonecznik i sezam. Nie wyrabiam ciasta za długo, mąka żytnie tego nie lubi. Przykrywam folią spożywczą i pozostawiam w cieple na 8-12 godzin. Ciasto jest gotowe do dalszego etapu, gdy ma widoczną gąbczastą strukturę jak wyrośnięty zaczyn oraz ładny lekko octowy zapach.

Keksówkę starannie natłuszczam (używam oleju rzepakowego lub z pestek winogron, sprawdza się najlepiej), obsypuję otrębami lub sezamem. Przekładam ciasto do foremki i wyrównuję wierzch lekko wilgotną ręką lub pędzlem silikonowym. Na koniec posypuję czarnuszką i lekko dociskam, żeby ziarna się przykleiły. Przykrywam folią spożywczą lub czystą ściereczką i odstawiam do kolejnego wyrastania na 3-4 godziny**. Ciasto powinno niemal dwukrotnie powiększyć swoją objętość.

** Wskazówka: ciasto można umieścić na kratce w wyłączonym piekarniku, na dnie umieścić naczynie żaroodporne, do którego wlewamy wrzątek i zamykamy piekarnik. W ten sposób tworzymy wilgotny i ciepły mikroklimat, który sprzyja rozwojowi drożdży i nasz chleb szybciej rośnie.


Gdy ciasto wystarczająco urośnie nagrzewam piekarnik do 220 stopni C. Jeżeli ciasto rosło w piekarniku z parą wyciągam ciasto ale zostawiam naczynie z wodą, wyciągam je gdy piec się nagrzeje (jeżeli nie używam naczynia z wodą, spryskuję wodą piekarnik przed włożeniem ciasta). Wstawiam formę z ciastem. Piekę 45-50 minut.

Wyciągam chleb z piekarnika i z foremki, pozostawiam do ostygnięcia. Gotowy chleb popłukany od spody wydaje głuchy odgłos.


Inspiracja: Piotr Kucharski "Chleb. Domowa piekarnia"





22 listopada 2014

Tarta dyniowa z nutą pomarańczy i czekoladą

Dynia, która nie smakuje jak dynia? Tak, to możliwe! Bazowy przepis należy przecedzić, dorzucić garść swoich smaków, szczyptę wiedzy i ćwierć domowych zapasów :) Tak powstała dzisiejsza propozycja dla Was. Nie musicie obawiać się mdłego smaku warzywa. Oryginalny przepis pozwoliłam sobie zmodyfikować o dodatek polewy czekoladowej, dodatkowych przypraw korzennych i domowej roboty likier pomarańczowy. Smakuje wybornie.

Tarta dyniowa z nutą pomarańczy i polewą czekoladową

Ilość składników powinna wystarczyć na tartę o średnicy 26-30 cm.



Składniki na ciasto:
85 g drobnego cukru białego
92 g miękkiego masła
1 jajko (w temp. pokojowej, rozkłócone)
185 mąki pszennej (najlepiej tortowej)

Nadzienie:
(wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej)

360 g puree z dynii*
100 g żółtek (u mnie małe żółtko ważyło 15 g)
40 g cukru trzcinowego nierafinowanego
130 g białego cukru (można zastąpić trzcinowym)
1 g soli
2 łyżeczki mielonego cynamonu
0,5 łyżeczki imbiru w proszku
1 łyżeczka mielonego kardamonu
2 łyżki likieru pomarańczowego
120 g śmietanki kremówki (najlepiej 36%)
140 ml mleka

Dodatkowo:
100 g czekolady gorzkiej
2 łyżki masła

* Puree z dynii:
Dynię należy przekroić, usunąć środek z pestkami, pokroić na kawałki razem ze skórą. Owinąć folią spożywczą, ułożyć na blaszce i piec w temperaturze 180 stopni C przez 1 - 1,5 godziny aż zmięknie. Wyciągnąć z piekarnika, rozwinąć folię i pozwolić jej nieco przestygnąć. Następnie łyżką wybrać miąższ, przecedzić przez gazę, jeżeli jest bardzo wodnisty i zmiksować na gładkie puree.
Przed wykorzystaniem do tarty puree najlepiej pozostawić na całą noc w lodówce. Resztę można zamrozić.
 

Wykonanie ciasta: 
Wymieszaj cukier z masłem uważając by za bardzo nie ogrzać składników (można mikserem, ja zazwyczaj siekam szpatułką). Dodaj mąkę i ponownie posiekaj/wymieszaj. W cieście zrób wgłębienie, do którego wlej rozkłócone jajko, szybko wyrób ciasto tylko do momentu aż będzie miało jednolitą strukturę (pamiętaj by nie ogrzewać nadmiernie ciasta, nie wyrabiaj za długo, wówczas tarta będzie twarda).
Ciasto owiń folią spożywczą i schowaj do lodówki na pół godziny.
Schłodzone ciasto rozwałkuj na lekko oprószonej mąką stolnicy (najczęściej wałkuję bez mąki umieszczając ciasto między 2 arkuszami folii spożywczej) i wylep nim formę do tarty. Ponownie schowaj do lodówki na pół godziny.
Nagrzej piekarnik do 170 stopni C.
Ciasto nakłuj w kilku miejscach widelcem (dzięki temu powietrze podczas pieczenia wydostanie się na zewnątrz i tarta nie popęka). Na ciasto wyłóż papier do pieczenia i nasyp warstwę suchej fasoli lub kulek do pieczenia (by docisnąć ciasto i uchronić je przed nadmiernym wyrośnięciem). Piec 15-20 minut do lekkiego zrumienienia.
Upieczoną tartę wyciągnij z piekarnika i usuń papier z kulkami/fasolą. Jeżeli brzeg się rumieni a spód jest jeszcze mokry usuń wcześniej papier z kulkami/fasolą i dopiekaj bez.

Wykonanie nadzienia:
Zmniejsz temperaturę piekarnika do 160 stopni C.
Zmiksuj wszystkie składniki nadzienia. Wypełnij przygotowany spód tarty i wstaw do piekarnika na 30-45 minut (dopóki nadzienie się nie zetnie, u mnie trwało to dosyć długo).
Upieczoną tartę wyciągnij z piekarnika i pozwól przestygnąć.

Wykonanie polewy:
Czekoladę z masłem podgrzej w kąpieli wodnej. Rozsmaruj na wierzch przygotowanej tarty.

Gdy przestygnie możesz zajadać ze smakiem!

Inspiracja: Jake Rigby-Wilson dla cookhouse.com



































20 października 2014

Ciasto owsiane z jabłkami i powidłem śliwkowym

Spoglądam za okno, gdzie piękna złota jesień gdzieś się na chwilę zapodziała. Szare kłębowiska chmur na niebie nie zwiastują jej szybkiego powrotu. Myślę sobie - trzeba wytrwać. Poczekać na promień słońca nasączony radością. Tylko, jak przetrwać ten dzień mając za najlepszych przyjaciół parasol i kalosze? Nie burczeć na przechodnia, którego niefortunny zbieg okoliczności rzucił w twoją bezpieczną przestrzeń, a potem zmusił do trącenia nieopatrznie łokciem? Przecież mam dobre wetłumaczenie - pogoda jest zła. To ona jest winna!
Głęboki oddech. Chwila namysłu. Rozwiązanie jest oczywiste! Pakuję w pergamin coś słodkiego na deser.

Ciasto owsiane z jabłkami i powidłem śliwkowym z dodatkiem mąki ryżowej

Słodkie jednak nie musi być niezdrowe. Zdrowe z kolei wcale nie musi być niesmaczne. Ciasto owsiane z mąką ryżową, z soczystym polskim jabłkiem (wiadomo, w telewizji przekonują, że trzeba jeść jabłka, ratować rolników przed skutkami embargo :)), do tego domowe powidło śliwkowe albo dżem, który znajdziemy w spiżarni. Dodatek przypraw i świeżego tymianku nasuwa się sam. Wszystko razem obłędnie smakuje i znika w mgnieniu oka.
Prosto i smacznie!



Składniki na ciasto:
175 g płatków owsianych
175  mąki ryżowej (można zastąpić żytnią, gryczaną lub pszenną)
250 g masła
125 g cukru trzcinowego nierafinowanego
50 g posiekanych rodzynek
5 posiekanych suszonych daktyli (opcjonalnie)
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka kardamonu
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Dodatkowo:
3 jabłka
powidła śliwkowe
łyżeczka drobno posiekanego rozmarynu

Wykonanie: 
Dużą blaszkę (u mnie 25 cm x 35 cm) wykładamy papierem do pieczenia. Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 200 st. C. Jabłka obieramy ze skórki, usuwamy gniazda nasienne, kroimy w plasterki.
Wszystkie składniki na ciasto zagniatamy do połączenia składników, uważając by nie wyrabiać za długo (postępujemy jak z kruchym ciastem). Odkładamy 5-6 łyżek ciasta, resztą wylepiamy blaszkę do pieczenia. Ciasto smarujemy powidłem i układamy plasterki jabłek. Odłożone ciasto rozkruszamy na wierzch jak kruszonkę. Posypujemy rozmarynem. Pieczemy około 30 minut.

Po upieczeniu zjadać ze smakiem. Smacznego!

Inspiracja: "Zamień chemię na jedzenie" Julita Bator


























27 sierpnia 2014

Lody miętowe na tradycyjnej bazie francuskiej

Zaklinamy pogodę - mroźnym przepisem! :)

Moje drugie podejście do lodów. Pierwsze niekoniecznie udane pod względem smakowym (przepis był nieco przekombinowany) ale gdy znalazłam w miesięczniku Kuchnia przepis na tradycyjną francuską bazę do lodów rzuciłam w kąt niesmaczne wspomnienia i ruszyłam na podbój kubków smakowych.

Walka była ostra (no może tylko trochę mroźna ;)) ale zdecydowanie warto było znowu spróbować!

Moją wersję przygotowałam z miętą - orzeźwiającą, aromatyczną. W podanej ilości tylko deliknie wyczuwalną ale wszystko zależy od rodzaju mięty (u mnie to była mięta pipeprzowa). Jeżeli lubicie mocne smaki dodajcie jej trochę więcej.

Lody miętowe na tradycyjnej bazie francuskiej

Lody miętowe

Składniki

Etap I:
250 ml mleka 3,2%
250 ml śmietanki kremówki
Około szklanki świeżej mięty (można dodać więcej dla uzyskania intensywniejszego smaku)

Etap II:
5 żółtek
130-150 g cukru (biały lub trzcinowy)
250 ml zimnej śmietanki kremówki










Sposób przygotowania

Etap I:
Podgrzewamy śmietankę z mlekiem i miętą. Odstawiamy na 1-3 godzin.

Etap II:
Z cukru i żółtek ucieramy kogel-mogel. Podgrzewamy ponownie składniki z etapu I, zdejmujemy z ognia, przecedzamy.

Do gorącej mikstury mleczno-miętowej wlewamy cienkim strumieniem ubite żółtka ciągle mieszając. Powstałą płynną masę podgrzewamy na małym ogniu cały czas mieszając aż zgęstnieje (można zrobić test róży*). Nie wolno zagotować!
Przelewamy przez sitko do zimnej śmietanki kremówki. Mieszamy. Pozostawiamy do ostygnięcia, po czym chłodzimy w lodówce.
Mocno schłodzoną zamrażamy w maszynce do lodów lub w zamrażalce (przez 3 godziny mieszamy co 30 minut, żeby rozbić kryształki lodu).

* test "róży" - zamoczyć łyżkę w płynie/masie, wyciągnąć i dmuchnąć na wypukłą stronę łyżki. Jeżeli konsystencja będzie na tyle zwarta, że płyn nie zleje nam się strumieniem w dół lecz utworzy na łyżce gęsty wzór przypominający różę, to masa jest gotowa)

Smacznego!


25 lipca 2014

Bezy z malinami i mascarpone

Lekki deser na lato, ze świeżymi malinami i niesłodzonym kremem z mascarpone i cytryną. Żeby deser był jeszcze mnie słodki zmniejszyłam nieco ilość cukru. Chociaż nie będę oszukiwać, że bezy niesłodkie być nie mogą to dodatki tą słodycz skuteczni przełamują. Polecam!

Bezy z malinami i mascarpone
Bezy z malinami i mascarpone

Składniki na bezy (20-25 sztuk):
6 białek
szczypta soli
250 g drobnego białego cukru
1,5 łyżeczki octu

Składniki na krem:
250 g mascarpone
250 ml śmietanki kremówki
kilka kropel cytryny

Dodatkowo maliny



Przygotowanie:
Do białek dodajemy sól i ubijamy na sztywną pianę. Dodajemy ocet i stopniowo wsypujemy po łyżce (to ważne!) cukru. Powinniśmy uzyskać lśniącą, sztywną masę.
Przekładamy do rękawa cukierniczego i na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia szprycujemy małe beziki lub jak u mnie gniazda (niewielkie spody, a na nich kilkucentymetrowe ranty).

Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 90 stopni i suszymy 3-4 godziny (w zależności jaki kształt wybierzemy i jaki lubimy stopień wysuszenia, po 3 godzinach bezy powinny być z zewnątrz chrupkie, w środku lekko mokre).

Przygotowujemy krem. Dobrze schłodzoną śmietanę ubijamy na sztywną pianę. W drugiej misce rozgniatamy rózgą mascarpone i mieszamy z sokiem z cytryny. Do mascarpone dodajemy 1/3 śmietany, mieszamy. Następnie dodajemy resztę śmietany, mieszamy.

Wystudzone bezy uzupełniamy kremem i dekorujemy malinami.

Bezy należy przechowywać w szczelnym pojemniku.

Smacznego!


Tort dla Zosi

Nasz pierwszy tort "na zamówienie" :)

Specjalnie dla Zosi, na jej pierwszą w życiu uroczystość, przygotowaliśmy tortgruszkowo-czekoladowy z migdałową chrupką. Przepis możecie znaleźć tutaj.

Ozdoby ulepiliśmy z lukru plastycznego :)